piątek, 7 sierpnia 2009

Taniec brzucha

Wstaje o 6.00. Szybki prysznic, zrobienie oka. Spódnica czy spodnie? Gorąco ma być więc spódnica. Poranny rytuał picia kawy z Igorem. Zawsze wygospodaruje 15-20 minut każdego ranka żeby w spokoju przy kuchennym stole wypić kawę ze swoją połówką. Jak spałeś, gdzie pracujesz dzisiaj, o której wrócisz? Zwykłe pytania. Zwykły dzień.
Potem prawie godzinna podróż do pracy. Autobus i metro.
W metrze siadam naprzeciwko kobiety w ciąży. Afrykanka. Wygląda przepięknie. Pod opiętą sukienką widać wystający pępek. Nagle pępek zaczyna tańczyć i nie przestaje przez następnych parę stacji. Kobieta odwraca głowę. W odbiciu w szybie widzę jak uśmiecha się do siebie. Taniec trwa nadal. Wysiadam po kilku minutach.
W 41 tygodniu ciąży pielęgniarka każdego ranka kazała mi liczyć ruchy dziecka. Miałam zaczynać o 9.00 i oddać jej kartkę jak naliczę 10 ruchów malca. O 9.15 odnosiłam jej kartkę a ona nie mogła uwierzyć że moje dziecko jest tak aktywne pomimo ciasnoty panującej w jego cieplutkim gniazdku.
Dzisiaj jestem mamą dwulatka który zatrzymuje się jedynie gdy w telewizji idą reklamy.
Kto wie może ta czarnoskóra mama wyda na świat piłkarza lub kolejnego maratończyka. Przyszłość pokaże.

środa, 5 sierpnia 2009

Początek...

Czemu nie opowiedzieć innym co spotyka nas na co dzień. O tym co widzieliśmy bądź słyszeliśmy w drodze do pracy. O tym co powiedziało nasze dziecko. Co zrobił mąż (lub czego nie zrobił). I o tym co siedzi w naszych głowach i czasami bardzo gwałtownie szuka ujścia. Nuda? Może i tak. Jak by nie było - zapraszam.